Dzisiejsza rozmowa wyjaśni wam wasze niepowodzenia na Drodze

Ukochany Kuthumi

28 grudnia 2010

 

Jam Jest Kuthumi, ponownie przyszedłem, aby przeprowadzić rozmowę.

Z pewnością przyda się wam to, o czym chcę mówić. Przynajmniej będzie to na pewno przydatne dla rozwoju waszych dusz.

Jak już nieraz wspominaliśmy w naszych przesłaniach, w każdym człowieku jest coś, co stanowi prawdziwy skarb. I ten skarb posiada zdolność powiększania się z wcielenia na wcielenie albo zupełnego zanikania. Jest to podobne do tego, jakby was ograbili. To istotnie jest pełna analogia. Tylko, że ograbiacie sami siebie.

Z pewnością mówię zagadkami, i moje poprzednie frazy potrzebują rozszyfrowania. Jak powinniście byli przyswoić sobie z poprzednich spotkań, w człowieku jest nieśmiertelna część i część przemijająca. A całe jaśniejące doświadczenie licznych wcieleń gromadzi się na podobieństwo skarbów w Niebie, w waszym ciele kauzalnym, nieprzemijającej części was samych.

Jednakże dopóki człowiek z wcielenie na wcielenie użytkuje Boską energię, zstępującą po krystalicznej strunie, nie na Boskie działanie, a na sprawianie sobie przyjemności od życia i spełnianie pragnień swojego ego, to wtedy skarby nie gromadzą się. Praktycznie ograbiacie samych siebie.

Każdemu człowiekowi znajdującemu się we wcieleniu, daje się określoną ilość energii. I wy sami rozporządzacie tą energią. Dlatego faktycznie nie ma żadnego strasznego sądu na końcu kosmicznych cykli. Po prostu ci ludzie, którzy błędnie z Boskiego punktu widzenia, tracili uwolnioną przez Boga energię, nie mogą kontynuować swego istnienia, jako że nie ma nic, aby ewoluować dalej.

Na tym zasadza się ta Nauka, zasadniczy jej sens, którą my usiłujemy donieść do świadomości ludzkich jednostek.

I za każdym razem czytając wiersze Nauki, człowiek jest wsłuchany, ale w następnej chwili już pędzi w pogoni za kolejną przyjemnością czy spełnieniem pragnienia.

Oto, ta niekonsekwencja w działaniu i zapominanie zmusza nas do wielokrotnego powtarzania jednej i tej samej prawdy. I na pierwszy rzut oka wydaje się, że zajmujemy się bezsensownym działaniem. Jednak nawet, jeśli w trakcie naszej kolejnej rozmowy tylko jeden człowiek nagle się obudzi i zrozumie prawdę w całej jej pełni, to energia na przekazywanie naszych przesłań nie będzie tracona nadaremnie.

W miarę posuwania się po drodze ewolucji iluzja coraz bardziej subtelnieje. Wiele rzeczy, które w przeszłych stuleciach nie miały miejsca, obecnie zaczyna się przejawiać. Tak, a w miarę podążania po Drodze, uczniowie stykają się z coraz bardziej subtelnymi przejawami iluzji, tak wewnątrz siebie, jak i na zewnątrz.

Warte jest odkrycia, poczynionego przez niektórych ludzi i dotyczącego tego, że nawet pracując dla Bractwa i wypełniając polecenia Bractwa, można, jak się okazuje, tworzyć karmę.

Według wielu twierdzenie to wydaje się absurdem. Pozwólcie, że przeanalizujemy ten kazus na konkretnym przykładzie. Człowiek wykonuje określoną pracę dla Bractwa: rozpowszechnia książki, czyta lekcje, tłumaczy przesłania na inne języki i tak dalej. I wykonuje tę pracę przez wiele lat. Zdawałoby się, że w tym przypadku Prawo Karmy powinno być wypełnione i człowiek powinien otrzymać nagrodę w postaci przyrostu ciała kauzalnego.

Jednak więcej niż w 90 przypadkach na 100 nie tylko nie zachodzi przyrost ciała kauzalnego, ale tworzy się karma. Sądzę, że większość czytelników dochodząc do tego miejsca pomyśli: widocznie coś poplątano w tekście.

Niczego w tekście nie poplątano. Po prostu niektórzy nasi uczniowie biorą na siebie wykonanie określonych zobowiązań i sądzi, że te obowiązki będą nieśli przez życie na podobieństwo wynagrodzenia i to w pełni wystarcza, żeby wypełnić Boskie Prawo. Jednak nie wykonanie pracy, nawet pracy dla Bractwa, samo przez się nie stanowi osiągnięcia, a jakość wykonania tej pracy. Powinniście wykonywać pracę dla Bractwa tak, żeby zapomnieć o sobie, zapomnieć o wszystkim na świecie do czasu, aż nie wypełnicie wszystkiego w najlepszy sposób. Nie możecie też wykonywać pracy dla Bractwa miarowo i planowo, tak jak wykonujecie jakąś inną pracę w fizycznym świecie. Ponieważ rezultat zastosowania waszych wysiłków, skierowany w sposób nienależyty i nie w tego rodzaju świadomości, bardzo szybko ujawni się jako zgniły owoc na fizycznym planie.

I czasami lepsze dla was byłoby nie pracować dla Bractwa, niż czynić to nie w wymaganym stanie świadomości i z niewłaściwą gorliwością.

Być może, musicie wrócić do modlitewnej praktyki i pracy nad sobą, swoimi brakami i psychologicznymi problemami. Po to bowiem, żeby wykonywać pracę dla Bractwa, trzeba już w poprzednich życiach mieć duchowe osiągnięcia. Z wielkich świętych z przeszłości mogą wywodzić się współpracownicy Bractwa, którzy gotowi są pracować dla nich na fizycznym planie. A niezmiernie rzadko w ciągu jednego wcielenia uda się wam wybłagać u Boga możliwość wykonywania pracy dla Bractwa.

A u was zdarza się, że im mniej macie duchowych osiągnięć i większe ego, tym szybciej chwytacie się za wykonywanie pracy dla Bractwa. Stąd wzajemne pretensje i niezadowolenie. Potrzeba wam uświadomienia sobie swojego poziomu rozwoju. Musicie trwożnie odnosić się do najmniejszej możliwości Służenia, którą dają wam Mistrzowie.

Mam nadzieję, że dzisiejsza rozmowa wyjaśniła wam wasze niepowodzenia na Drodze i zmusi was do zajęcia należytego miejsca w kolejce do prawa bycia współpracownikami Bractwa.

Pokazujemy najkrótszą drogę do Nieba naszym współpracownikom, ale zgodzicie się, że w zamian trzeba coś ofiarować, A to są oczywiście, wasze ego, wasze przywiązania, wasze nawyki, przyjemne namiętności i psychologiczne problemy, wlokące się z dalekiej przeszłości.

Z natury jestem jednak optymistą. I mam nadzieję, że jeśli nie w tym dziesięcioleciu, to może w przyszłym nasze przesłania będą miały to oddziaływanie, na które liczyliśmy.

JAM JEST Kuthumi, zawsze z nadzieją.