Nauka o rozważnym traktowaniu Słów

Jan Umiłowany

17 czerwca 2010.

 

JAM JEST Jan Umiłowany. Przyszedłem, żeby kontynuować naszą rozmowę o Słowie Bożym [1].

Dzisiaj porozmawiamy o zniekształceniu Słowa. Jak i dlaczego tak się dzieje? Chyba, że nie zastanawiacie się, wypowiadając słowa, że każde wasze słowo posiada pewną wibrację i każde wasze słowo jest zabarwione przez wasz stan świadomości, w którym się znajdujecie, wymawiając Słowo.

Potrzebny jest pewien stan czucia i oderwania od doczesności tego świata, żeby zobaczyć przez słowa, które wymawiacie, waszą wewnętrzną istotę. Na podstawie tego, co mówicie i jak to mówicie, można dowiedzieć się o was praktycznie wszystkiego. Wibracje waszego głosu całkowicie oddają poziom rozwoju waszej świadomości.

Wasze słowa i dźwięki posłusznie odzwierciedlają stan waszych czterech niższych ciał. Więc żeby przekazać Słowo Boże, zawsze powołują się specjalnie przygotowani ludzie, którzy minimalnie zakłócą przekaz Słowa. Na dodatek w różnych czasach stosowano różne metody przekazu.

Na przykład, zapisując słowa Pisma Świętego, wchodziłem w stan głębokiego spokoju. Zawsze przypominałem sobie chwile błogości, które doświadczałem obok mojego Nauczyciela Jezusa. Dostawałem takie natchnienie przez obraz mojego Nauczyciela, że słowa wypływały strumieniem z mojego jestestwa i układały się na papierze. Każdy wyraz był zabarwiony moją miłością i moim stanem błogości.

Później słowa Pisma Świętego były tłumaczone i przepisywane tylko przez bardzo czystych mnichów, całkiem oddanych Bogu i Służbie.

A ponieważ każdy człowiek jest niedoskonały, więc nawet ci święci ludzie dodawali swoje wibracje do tekstu i tekst już stawał się inny, niż ten pierwotny.

A teraz chcę powiedzieć o waszych czasach. W strasznych czasach żyjecie. Ponieważ nie jest wam dane uświadomienie odpowiedzialności, którą nakłada na was przekaz Słowa. I nie za bardzo zastanawiacie się nad tym, jakie wibracje niosą w świat wasze słowa. A ponieważ współczesne środki pozwalają bez wielkiego wysiłku na rozpowszechnienie waszych słów, otóż karma od waszej malwersacji słowa jest nadzwyczaj ciężka. Tak naprawdę stwarzacie przesłanki ciężkiego losu swojego i swoich bliźnich.

Jeśli nawet od nieharmonijnych myśli mogą tryskać wulkany i burzyć się skały, można przepowiedzieć, do czego są zdolne w waszym świecie słowa.

Pragnąłbym, żebyście przywrócili do waszego świata czuły stosunek do Słowa. Ponieważ zniekształcenie Słowa jest jednym z najcięższych grzechów.

Iść po życiu należy ostrożnie. Nawet o mrówkę należy dbać, gdy stąpacie. Wielokrotnie cięższe jest dla waszej karmy nadużycie Słowa.

Wielu ślubuje milczenie. Jeśli słusznie korzystać z tego mądrego rytuału, można ochronić/uratować wiele dusz. Lepiej nic nie mówić, niż móc wiele rzeczy, które wychodzą z waszych ust mimochodem.

Okropnie, kiedy nadchodzi karmiczne zadośćuczynienie za wasze nieostrożnie wypowiedziane słowa, obwiniacie Boga, skarżycie się na życie, nie podejrzewając, że prawo odwetu zwróciło wam to, co sami zasialiście.

Dlatego dzisiaj pragnąłbym przypomnieć wam o tym, że każde wasze słowo, a zwłaszcza, jeśli jemu towarzyszy ukierunkowany energetyczny potencjał, jest w stanie w istocie zniszczyć planetę.

Przez to wam mądrze zredukowano energię, która przybywa z Boskiego źródła i obmywa wasze ciała. Ten przymusowy środek jest uzasadniony. Jednak wasz świat potrzebuje Słowa Bożego. Bez niego nie zachowacie w waszej świadomości orientacji i zgubicie kierunek postępu.

Słowo, które niosą nasze przesłania, jest przekazywane w szczególny sposób. W chwili przekazu przesłania zapada szczególna cisza, przestrzeń posłusznie powtarza myśl, która jest przekazywana z naszego świata do waszego.

Taka technika przekazu Słowa nie była stosowana przez nas nigdy jeszcze. Jednak obecność Słowa w waszym świecie jest nieodzowna. Stosujemy wszelkich metod, by przebić się do waszych serc.

Nasz głos zachowuje Boskie wibracje. Jednak wasze ucho nie jest zdolne rozróżnić te wibracje spośród wielu źródeł informacji, które nadają znacznie głośniej.

Lecz ci ludzie, których ucho jest dostrojone do naszych częstotliwości, mogą usłyszeć nas i posmakować słodycz naszego świata.

Wtedy, gdy zapisywałem Słowo Boga, miałem możliwość robić to w ciszy odosobnienia. Nie było tylu zakłóceń, ile jest teraz w waszym świecie. Mimo wszystko przychodzimy i dajemy światu nasze przesłania.

Ponieważ świat nie może istnieć, jeśli nie utrzymywać wystarczającego poziomu wibracji choćby w sercach ludzi, znajdujących się we wcieleniu. I te serca są niczym małe przekaźniki, które nadają na szczególnej fali. Wiele dusz, zestrojonych z Boska falą, może usłyszeć te wibracje. Dla wielu z nich to jest liną ratunkową w świecie iluzji. Dzięki tej linie wyławiamy z morza iluzji te dusze, które są nasze.

Nigdy nie traćcie nadziei. Jeśli jesteście szczerzy i oddani Bogu, to jest tylko kwestią czasu, kiedy usłyszycie nasz zew. Usłyszeć nasz zew, nasze wibracje w waszym świecie nie jest tak prosto. Dlatego musicie stale zachowywać wasze ucho w gotowości do odbioru wibracji naszego świata i chronić go przed wszystkim, co może tłumić Boskie wibracje. W tym przypadku wam należy samym zadbać o to. My ze swojej strony robimy, co możemy.

JAM JEST Jan Umiłowany z troską o wasze dusze.

 

[1] Por. z poprzednim przesłaniem Jana Umiłowanego z 9.01.2010 Pogadanka o przywróceniu należytego szacunku do Słowa Prawdy.