Cały mechanizm szczęśliwego życia ulokowany wewnątrz was

Matka Maria

11 czerwca 2010.

 

JAM JEST matka Maria przyszłam do was ponownie tego dnia.

Wielu z was na długo zapamięta to spotkanie, ponieważ powiem pewną rzecz dla waszej zewnętrznej świadomości, co wam da szansę przypomnieć nasze spotkania w moim azylu.

Wielu z was, a zwłaszcza ci, kto odczuwa szczególną bliskość ze mną i odmawia Różańce, podczas nocnego snu przychodzi do mojego azylu. Więc mogę z wami porozmawiać. I chociaż po przebudzeniu się zapominacie nasze gawędy, jednak one pokrzepiają wasze dusze w tak ciężkich czasach.

Dusze wielu z was nie wytrzymują tego, co dzieje się dookoła was. I gdy przychodzicie do mnie, zwykle skarżycie się na wasze życie i prosicie mię zabrać was z powrotem z wcielenia. Bardzo wiele dusz, najjaśniejsze i najczystsze, nijak nie potrafią dostosować się do okalającej rzeczywistości fizycznego planu, te dusze są niczym wdeptane w błoto róże. Każdej nocy, kiedy mam możliwość spotkać się z wami, wygładzam wasze płatki i myję je swoimi łzami.

Bardzo dobrze rozumiem wasz stan. Ukochani, w takim stanie obecnie znajduje się świat, że najlepsze dusze czują się w tym świecie przygnębione i nie chcą żyć. A równolegle ludzie nie obciążeni wielkimi cnotami świetnie się czują w tych warunkach, które je otaczają.

Ukochani, wasze dusze przyjęły na siebie ciężkie brzemię wcielenia w tym złożonym dla Ziemi czasie. A ja mogę tylko przypomnieć wam o tym i powiedzieć  słowa pocieszenia, i otrzeć wasze łzy. Lecz wam należy dalej pełnić waszą misję. Każdy z was jest drogi memu sercu i właśnie ta szczególna więź ze mną pomoże wam w chwili, kiedy biedzie wam się wydawało, że nie macie sił i możliwości znosić ordynarność i ignorancję dookoła was.

W najtrudniejszych chwilach znajdujcie siły, żeby mentalnie wejśc w kontakt ze mną. Po prostu pomyślcie o mnie i ja ujawnię swoją obecność obok was i podzielę z wami wasz ciężar. Doznacie ulgi i zdołacie iść dalej i pełnić swoje Służenie do końca.

Wasze służenie – wysłuchiwać drwiny waszego środowiska i znosić grubiaństwo panujące wokół was. Jednak, ukochani, nie należy wciągać się w osądzanie. Ja i moja siostra Quan Yiń uczymy was współczucia do dusz tych ludzi, którzy poddały się władzy iluzji. Pragnienie piękna, które jest obecne w duszach wielu ludzi i nie odnajduje doskonałych wzorców w otoczeniu, doprowadza do wewnętrznego nieładu i przybiera postać buntu, który ujawnia się w nałogach, co jest niczym innym, jak dążeniem do samozagłady.

Wszystkim wam brakuje miłości i harmonii. Kiedyś przez swoje zachowanie stworzyliście złą karmę i teraz zbieracie jej owoce. Ukochani, jeśli teraz mnie słyszycie, jeśli wasza dusza odpowiada na moje słowa, proszę, zrozumcie, że cały ciężar tego, co wypadło na waszą dolę, stworzyliście sami, przez wasze niesłuszne wybory w przeszłości. Dlatego nie ustaję mówić wam o skrusze i uświadomieniu własnych starych grzechów i niesłusznych czynów.

Akceptując w swoim wnętrzu, że wszystko, co dzieje się z wami, było stworzone przez was samych, dopiero wejdziecie na drogę, która jest jedyną słuszną drogą, i jeśli wiernie będziecie podążali tą drogą, ona wyprowadzi was z impasu niezadowolenia z życia, niechęci żyć. Odczujecie różnicę między życiem, które was otacza, a życiem, które wam nakazywał Bóg. Zdołacie znajdować w życiu to, co prawdziwe i piękne, co istnieje, lecz nie jest zauważalne przez was, dlatego że wciąż dążycie tam, dokąd was nakierowują massmedia.

Nie możemy dorównywać massmediom głośnością. Nasze głosy są niczym szelest trawy i ciche szemranie strumyka, dlatego macie dostroić waszą percepcję na naszą falę. Dopiero wtedy będziemy bliżej siebie. Wtedy uzyskacie radość życia i sens swego istnienia. Gdy wasza istota jest wypełniona Boską energią, jesteście szczęśliwi, ponieważ Boska energia, wypełniając was, może wznieść wasze wibracje do najpiękniejszych, dostępnych wam stanów: radości, miłości, wewnętrznego spokoju i harmonii.

Niestety, większość zjawisk waszego świata służy temu, żeby obniżyć wasze wibracje, więc pozbawiacie się współbrzmienia z Boskim światem i stajecie się nieszczęśliwi.

Robię wszystko, co do mnie należy, żeby przypomnieć wam o tym, że świat jest wspaniały. Wasza percepcja świata zmienia się w zależności od waszego współbrzmienia z Boskim światem, albo odwrotnie, odrywu od Boskiego świata.

Oczywiście, wasza harmonia z Boskim światem objawi się wewnątrz was, w waszych sercach. Jednak, musicie troszczyć się, żeby ta harmonia nie przerywała się przez niejakościowe zjawiska waszego świata.  Rozumiem, że nie można żyć w świecie i nie doświadczać jego wpływu. Jednak gdy dokonujecie w waszych sercach wyboru na rzecz harmonii z Boskim światem, jesteście zdolni stopniowo zmieniać waszą rzeczywistość. Krok po kroku, usuwając jedno ujemne zjawisko po drugim.

Ukochani, wszystko posiada pewne wibracje. Wszystko to wibracje. Wasz pokarm niesie pewne wibracje, wasza muzyka niesie pewne wibracje, architektura miast, rzeczy, przedmioty, z których korzystacie. Pewne rzeczy niosą pozytywne wibracje, inne – negatywne. Czasem jedna negatywna rzecz jest zdolna wyprowadzić was ze spokoju i harmonii.

Najbardziej należy wykazać ostrożność, gdy narażacie się działaniu włączonych telewizorów i radioodbiorników. Ciągle narażacie siebie na działanie wątpliwych wzorców, które na długo pozbawiają was szansy doświadczać Boskich stanów świadomości, harmonii z Boskim światem. Wszystko, o czym mówię, jest takie naturalne, i zdumiewa mnie to, że słuchając mnie, nawet zgadzacie się ze mną, lecz jak tylko przestajecie czytać moje przesłanie, natychmiast wracacie do utartego trybu życia.

Wam należy trzymać się naszych rad i nie będziecie przelewać tyle łez w moim azylu i skarżyć się na życie.

Cały mechanizm szczęśliwego życia ulokowany jest w waszym wnętrzu. Dlaczego z niego nie korzystacie?

JAM JEST Matka Maria była z wami tego dnia.