Droga poświęceń, której uczę, to Droga pełna pokory przed Wolą Boga, pełna samooddania i samoofiarowania

Umiłowany Jezus
22 maja 2005

JAM JEST Jezus, wasz starszy brat i przewodnik, przybyły przez tego posłannika.

JAM JEST przybyły dla wiecznej rozmowy, która będzie aktualna dla was, dopóki nie wystroicie się w weselne szaty i nie wzniesiecie w Światło.

Do tej pory będziecie stale zajęci rozdzielaniem w swojej świadomości, tego, co wieczne, od tego, co znikome, tego, co należy do Wyższego świata, od tego, co należy do świata przemijającego.

Wasza rzeczywistość osnuwa was tumanem iluzji i odciąga was od pracy, do której jesteście powołani. Jednak bez względu na to, ile czasu byście nie błądzili w iluzorycznym świecie, to wcześniej czy później nastąpi kres waszej wędrówki. Błędem i pomyłką wielu oddanych poszukiwaczy Prawdy jest ich mniemanie, że Droga do Domu powinna przedstawiać sobą stan niezmiennej błogości i miłości. Jest to słuszne, ale słuszne jedynie na tyle, na ile może być coś słuszne i prawdziwe w waszym świecie.

Stany błogości, radości, miłości i wyciszenia są znakiem tego, że znajdujecie się na słusznej Drodze, że wybraliście prawidłową drogę. Jednak w waszym świecie nie uda się utrzymywać stale zrównoważony stan ducha. Moim dzisiejszym celem jest pouczenie i ostrzeżenie o możliwych, niskich jakościowo stanach świadomości, z którymi możecie spotkać się na waszej Drodze, ale stany te nie koniecznie będą świadczyć o tym, że zmyliliście Drogę.

Zawsze, na całej długości Drogi, wymaga się od was stałej analizy i stałego rozróżniania swoich stanów.

Wyobraźcie sobie, że rzeczywiście wyruszyliście w Drogę, że idziecie najpierw w słońcu, jest bezwietrznie, a wszystko pachnie i kwitnie. Możecie to odbierać jako właściwy znak na swojej Drodze. Ale nagle, nie wiadomo skąd, nadciągają chmury, wiatr, strzela piorun. Jednak to wszystko nie koniecznie świadczy o tym, że zboczyliście z Drogi. Jak poprzednio podążacie we właściwym kierunku, pomimo tego, że zmieniły się zewnętrzne okoliczności, a nastrój pogorszył się wraz ze zmianą pogody.

Dokładnie tak w swoim życiu możecie doznawać jedynie wzniosłych stanów świadomości. Możecie znajdować się na szczycie błogości. A nagle, całkiem bez przyczyny, wasz stan może się pogorszyć. Ni z tego ni z owego, doznajecie bezprzyczynowo tęsknoty, przygnębienia, uczucia bezsensowności swego istnienia i niewiary.

Umiłowani, nie zawsze podobne przejawy okazują się znakiem tego, że zboczyliście z Drogi. Po prostu przychodzi czas, kiedy zaczynacie przechodzić testy i próby. Słyszeliście o szkole misteriów Pana Majtrei. Słyszeliście o szkołach poświęceń, które istniały we wszystkich czasach.

Jeśliby droga do Boga reprezentowała sobą stały stan błogości i łaski, to po co byłyby potrzebne te szkoły poświęceń?

I po co w ogóle potrzebne poświęcenia?

Wewnątrz was znajdują się dwaj ludzie. Jeden człowiek - śmiertelny a drugi - nieśmiertelny. Ci dwaj ludzie tak spletli się przez miliony lat istnienia na Ziemi, że potrzeba włożyć znaczny wysiłek, aby rozdzielić tych dwóch. Jednemu z nich wypada pozostać na Ziemi i wrócić do Ziemi, z której był wzięty. Drugi ma kontynuować istnienie na innym, Wyższym planie bytu.

Kiedy zaczynacie w sobie proces oddzielania tych dwóch ludzi, a ten proces zachodzi przede wszystkim w świadomości, to urzeczywistnienie tego rozdziału bywa bardzo trudne. Przychodzi ciąć dosłownie na żywca. Przyzwyczailiście się identyfikować z osobnikiem, którego widzicie przed sobą w lustrze. Tak naprawdę wszystkie stopnie poświęcenia, które przechodzicie, skierowane są właśnie na pomoc w uwolnieniu się od utożsamiania ze swoim wizerunkiem w lustrze. Dlatego mówi się, że jeśli chcecie zobaczyć swojego wroga, to podejdźcie do lustra i popatrzcie na niego.

Rzeczywiście, wszystko co rozpatrywaliście na przestrzeni licznych żywotów jako swoją indywidualność, faktycznie nie jest wami, a reprezentuje sobą tę część was, której należy się wyrzec, z którą należy zaprzestać się utożsamiać.

To w was jest to, co sprzeciwia się procesowi oswojenia z nową indywidualnością. Będzie to podnosić się z głębi waszego jestestwa, z nieświadomości, z podświadomości i sprzeciwiać się. Natomiast w zewnętrznej świadomości możecie nie zrozumieć do końca przyczyny waszego przygnębienia, rozpaczy, stanu bezsensu i beznadziei.

Trudno jest przeanalizować, jakie energie aktywowały się w czterech niższych ciałach, zgodnie z kosmicznym terminem, który zbliżył się. Ale energie te przestawiają sobą nierealną część was. Cel każdego testu umiłowani, polega na tym, abyście przypomnieli sobie, że jesteście zaledwie uczniem na drodze i zdajecie kolejny egzamin. Obojętnie, na ile rzeczywiste wydawałoby się wasze położenie, to należy stale pamiętać, że to wszystko jest zaledwie testem.

Im bardziej w swojej zewnętrznej świadomości będziecie sprzeciwiać się rozstawaniu z energią, która aktywowała się w was, tym bardziej długotrwały i przewlekły będzie wasz test.

Najbardziej zaawansowani uczniowie zawsze pamiętają o tym, że Bóg ma prawo ich testować i udzielać stanów świadomości, wydawałoby się nie do wytrzymania. W chwili najwyższego naprężenia wszystkich swoich sił, kiedy wydaje się, że już nigdy nie będzie świecić słońce, oni podchodzą do ołtarza i mówią w swoim sercu:

«Panie, ja wiem, że ten mój stan jest nierzeczywisty.
Ja wiem, Panie, że to tylko test.
Jestem gotów, Panie, wytrzymać wszystkie próby, które mi zsyłasz.
Postaram się dokonać tego.
Ty, Panie, masz prawo dać mi wszelkie próby.
Dziękuję Ci za wszystkie próby, które mi zsyłasz.
Bo wiem, że mnie kochasz i troszczysz się o mnie.
Proszę Cię, Panie, pomóż mi wytrzymać tę próbę i przejść ją do końca».

Wszystkie testy daje się w celu wyrabiania jedynej właściwości - rozstania się z nierealną częścią was samych, przede wszystkim, w świadomości.

Dzięki bezgranicznej miłości Niebios, macie możliwość przechodzić swoje testy, próby i zdawać egzaminy, nie oddalając się od zwyczajnego życia. Prowadzicie swoje zwyczajne życie, ale jeżeli wyraziliście na wewnętrznych poziomach chęć przejścia wtajemniczenia, pozostając w zwyczajnym życiu, to taka możliwość będzie wam udzielona. Niezależnie od tego, czy wiecie o swojej prośbie w zewnętrznej świadomości, czy nie. Dlatego przychodzę dzisiaj, żeby wyjaśnić tym z was, którzy doznają bezprzyczynowych, mrocznych stanów i rozlicznych psychologicznych problemów, ich przyczynę.

Tak umiłowani, wybraliście przejście nauczania w szkole poświęceń, nie oddalając się od zwykłego życia. Wybraliście przyspieszoną Drogę. Wasza dusza zażyczyła sobie przejście oświecenia w tym życiu, nie czekając na następne wcielenie i na odpowiednie warunki w szkole misteriów: gdzieś w ciszy i daleko od dróg współczesnej cywilizacji.

Droga poświęceń, Różana Droga jest tą Drogą, którą należy, by poszli wszyscy. Ja nie znam innej drogi. Zawsze oddzieleniu realnej części was od nierealnej towarzyszą bardzo bolesne i nieprzyjemne przeżycia. Długotrwałość i ciężkość podobnych stanów będzie zależeć od stopnia oporu waszej nierealnej części. Wszystko będzie zależeć od tego umiłowani, na ile silne jest wasze ego.

Wiecie, że mi udało się rozstać ze swoją nierealną częścią w ciągu 40 dni, kiedy przebywałem na pustyni. Wiecie też, że potem była moja służba i przemienienie, i ukrzyżowanie, i zmartwychwstanie, i wzniesienie.

Ale dopóki znajdujecie się na planie fizycznym planety Ziemia, stale będziecie przechodzić próby i testy. A jeśli rozstaniecie się ze swoją nierealną częścią, to nie będziecie w stanie po prostu machnąć ręką na resztę ludzkości i zaszyć się w ciepłym zakątku, gdzieś w Niebiosach.

Umiłowani, nie spodziewajcie się, że po waszym wzniesieniu się zakończy wasz rozwój, wasze naprężenie, wasza praca i wasza odpowiedzialność. Wszystko dopiero się zacznie. A im większe są wasze zdolności, tym większe brzemię weźmiecie na siebie i tym większą służbę będziecie sprawować.

Trzeba pokochać naprężenie. Trzeba pokochać służbę.

A wyższą formą waszej Miłości będzie współczucie całej ludzkości, wszystkim żywym istotom, i będziecie gotowi poświęcić siebie dla zbawienia ludzkości. Będziecie gotowi przynieść w ofierze cały swój czas, wszystkie swoje osiągnięcia i wszystkie swoje ciała.

Droga poświęceń, której uczę, to Droga pełna pokory przed Wolą Boga, pełna samooddania i samoofiarowania. Innej Drogi nie ma umiłowani, a naszym celem jest skierowanie was na tę Drogę i okazanie całej potrzebnej pomocy.

JAM JEST Jezus mówiłem z punktu najwyższej Miłości do każdego z was.

© Tatiana Mikuszyna

www.sirius-pl.iskri.net